Święto świateł – chanuka

Dziś o zachodzie słońca rozpoczęło się Święto Świateł – Chanuka. Jest to święto trzech wspaniałych rzeczy: światła, tłuszczu i kobiet. Z tego względu (jak również dlatego, że kocham kulturę żydowską, chanukija wygląda pięknie i magicznie, a modlitwa brzmi tak, że gwarantuje ciarki na plecach) zdecydowałam się kilka lat temu obchodzić Chanukę.

Wydarzenia, których pamiątką jest Chanuka, miały miejsce w II wieku p.n.e. W Palestynie rządził Antioch IV (Grek) i chciał wprowadzić greckie wierzenia (1Mch 1, 41-42). 25 dnia miesiąca kislew (kalendarza żydowskiego) zbezcześcił Świątynię w Jeruzalem, na jego rozkaz składano tam ofiary bogom greckim (1Mch 1, 56). To sprowokowało Izraelitów do działania – do powstania narodowo-wyzwoleńczego: powstania Machabeuszy (Machabe, Makabi – oznacza młot).  Jak udało im się pokonać wojska greckie i na nowo poświęcić świątynię tego samego 25 dnia miesiąca kislew, świętowali potem 8 dni (1Mch, 52-58).

To wszystko jest w Piśmie Świętym (stąd odnośniki). A tradycja – czemu 8 dni, czemu światło, tłuszcz, kobiety?

Świątynia była zbezczeszczona. Do poświęcenia jej znaleźli jeden zapieczętowany pojemnik oliwy do rozświetlenia ołtarza. Zrezygnowani, zdecydowali się zapalić ołtarz, wiedząc, że po zgaśnięciu lamp, trzeba będzie na nowo składać ofiary. Ale lampy nie zgasły. Paliły się na tej ilości oliwy przez 8 dni – tyle, ile zajęło sprowadzenie nowych zapasów tłuszczu. Dlatego w Chanukę pali się świece i je się tłuste potrawy – np. placki ziemniaczane (letkes), pączki (sufganijot).  A skąd kobiety? To Judyta zabiła Holofernesa, przywódcę wojsk asyryjskich, sprzymierzonych z greckimi, więc to też święto kobiet (Jdt 13, 6-9).

Kolega przesłał mi taki fragment wiersza o Chanuce. Jest piękny, więc zacytuję:
„Patrz, jak smutno jest za oknem, patrz jak biało…
Tak już mało nam radości pozostało,
Ty masz ręce dobre i kobiece,
Zapal, zapal chanukową świecę.”
Zapaliłam świece (mąż przywiózł mi moją chanukiję). Odmówiłam modlitwy. Jedliśmy z Basią i Tomkiem placki ziemniaczane. (O zwyczajach związanych ze świętem można przeczytać tutaj
 – mnie wzrusza zastąpienie litery szin literą pe na drejdelku. Mam taki bączek w domu, kupiony w Izraelu, z literą pe)

W pracy słuchałam Skrzypka na dachu po norwesku: Spelman på taket – są na youtubie dwa nagrania pełnych przedstawień. Dziś przesłuchałam nagrania w wykonaniu studentów. Tak, żeby poczuć klimat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *