Bartek i Jakub obaj pracowali dużo podczas odwiedzin.
Graliśmy w gry (Castle Crush – jako mali rycerze bez twarzy zabijaliśmy zespołowo śmieszne potworki i inne małe ludziki bez twarzy), oglądaliśmy Serię Niefortunnych Zdarzeń, czytaliśmy książki (ja nadal norweską Siri Pettersen, oni obaj Modyfikowany Węgiel).
Ja szykowałam śniadania i obiady, Blachow gotował, piekł kolacje i desery. Na przykład wspaniałe ciasto jogurtowe – tak delikatne i pyszne, że aż chyba spróbuję powtórzyć sukces.
Pogoda była piękna, ale Bartek kaszlał. Wyciągnęłam ich na spacer do biblioteki, to kaszlał bardziej. Więc dalej nie wyciągałam. Siedzieliśmy w domu. Dziś – polecieli z powrotem.
Czekamy na wyniki Bergenstestu 🙂